⋆ ˚。⋆୨୧˚˚୨୧⋆。˚ ⋆
Wiele osób, oglądających anime rozpoczęło swoją przygodę z językiem japońskim chociaż raz w życiu. Często powodem była chęć oglądania ulubionych animacji bez napisów lub idealizacja kraju kwitnącej wiśni. Pomijając osoby żyjące w bańce "nauczę się japońskiego tylko z anime i duolingo" (które często są po prostu dziećmi), chciałabym dzisiaj trochę rozwodzić się nad pytaniem czy nauka japońskiego z anime ma sens? Czy da się z tego w ogóle czegokolwiek nauczyć? Zacznijmy od narzekania, żeby przyjemne zostawić na sam koniec.
Po pierwsze - w anime bardzo często posługują się japońskim, którego Japończycy na co dzień nie używają. Oczywiście wszystko zależy od gatunku animacji, który oglądamy, ale patrząc na to, jakie tytuły były najpopularniejsze w ostatnich latach, zdecydowanie nie wygrywają te z codziennym językiem. Jeśli naprawdę chcesz dodać do swojego planu nauki japońską animowaną twórczość, to warto wybrać te z kategorii "okruchy życia" lub bajki dla dzieci.
Anya w "Spy x Family" popełnia dużo błędów, Sebastian z "Kuroshitsuji" używa gry słów, a dattebayo z "Naruto" nie ma żadnego zastosowania. Tego jest o wiele więcej i osoby początkujące mogą mieć lekki problem w odróżnieniu tego wszystkiego od realnego języka.
Po drugie - anime bardzo często mieszają lub pomijają formy grzecznościowe, które bez znajomości kultury i keigo mogą trochę namieszać w kontaktach z Japończykami.
Po trzecie - niepoprawna intonacja i fonetyka. w anime (oczywiście w filmach, dramach i piosenkach także) mówią stylem bardzo teatralnym i przesadzonym. Trzeba uważać na to podczas shadowingu. Czasem braknie przedłużeń tam, gdzie powinno ono być albo dodadzą je po to, aby postać zabrzmiała zabawniej.
Dlatego nigdy nie proponuję osobom bardzo początkującym immersji z anime. Jest to przydatne dla tych, którzy mają już mocne fundamenty i uczą się japońskiego jakiś czas. Łatwiej im wyciągnąć coś pożytecznego z animacji.
Nie chcę tylko narzekać, więc przyznam, że anime jest fajnym dodatkiem do nauki podczas leniwych dni, gdy nie mamy głowy do zapamiętywania formułek oraz kanji. Sama dodałam do fiszek słówka, które udało mi się wyłapać podczas seansu.
Jeśli chodzi o osłuchanie się z językiem japońskim warto korzystać nie tylko z anime/filmów, gdzie jak wspominałam japoński nie zawsze może być poprawny, ale także oglądać japoński kontent, taki jak youtube czy tiktok, gdzie nauczycie się aktualnego slangu czy różnych dialektów. Dobrze też dodać do nauki japońskie wiadomości (na przykład NHK). A przede wszystkim polecam rozmawiać z Japończykami! Wydaje mi się, że będzie to lepsze wyjście niż samo anime. Różnorodność immersji ma tu wielkie znaczenie.
I wspominam jeszcze raz - nie twierdzę, że anime jest złym sposobem nauki! Twierdzę, że nie nadaje się jako GŁÓWNE źródło nauki i na pewno nie nadaje się dla osób, które zaczęły naukę tydzień temu. Do nauki z anime potrzebny jest już jakiś poziom znajomości języka. Nie warto od razu wskakiwać do głębokiej wody, bo można się zniechęcić.
I oczywiście najważniejsze - jeśli chcesz cokolwiek nauczyć się z japońskiej animacji, to musisz ją oglądać bez napisów po polsku. Inaczej twój mózg leniwie będzie czytać tylko tłumaczenie i od czasu do czasu zapamiętywać słówka, które zostały mocniej zaakcentowane. Moim zdaniem najlepiej jest oglądać z japońskimi napisami, aby zapamiętywać od razu pismo i nie gubić ciągle kontekstu rozmowy między postaciami.
Podsumowując: uważam, że anime może być przyjemnym dodatkiem w nauce, ale na dłuższą metę istnieją lepsze źródła immersji i nie powinniśmy ograniczać się tylko do tego. Nauka języka obcego to chęć dążenia do płynnego posługiwania się nim w różnych dziedzinach. Jeśli twoim marzeniem jest po prostu oglądanie anime bez napisów, to już lepiej odpuścić sobie naukę, bo nie jest to warte zachodu.
⋆ ˚。⋆୨୧˚˚୨୧⋆。˚ ⋆
Komentarze
Prześlij komentarz