Mam lekki sentyment do tej książki, ponieważ była to moja pierwsza w życiu książka do nauki języka japońskiego. Dzięki niej jako dziecko poznałam podstawy, a były to czasy, gdy japoński nie był jeszcze tak popularny jak dziś i trudno było znaleźć lepsze, a jednocześnie niedrogie materiały do nauki. Z perspektywy czasu widzę jednak, że na rynku pojawiło się wiele znacznie lepszych pozycji.
Co najbardziej mi się w niej nie podobało? Przede wszystkim brak wykorzystania kanji poznanych we wcześniejszych rozdziałach. Nie było ich wprawdzie bardzo dużo, ale szkoda, że nie pojawiały się w dialogach, dzięki czemu można by je było lepiej utrwalać w praktyce. Pojawiały się też drobne błędy i literówki. Jednak daje plusa za to, że w późniejszych rozdziałach odchodzili od romaji, dzięki czemu trenowało się czytanie sylabariuszy.
"Japoński w obrazkach" od Edgard
W moim odczuciu książka miała naprawdę duży potencjał, zwłaszcza dla osób uczących się wzrokowo. Niestety już po kilku rozdziałach zaczęłam odczuwać zmęczenie materiałem. Ilość słownictwa i kanji bywa przytłaczająca, a część z nich nie jest wyjaśniona. Czasami trudno było mi też jednoznacznie odgadnąć, co dokładnie przedstawiają niektóre grafiki i z jakim słowem je powiązać.
Daje dużego minusa za romaji, które było kompletnie niepotrzebne i jednocześnie źle wykorzystane. W jednym z rozdziałów było słówko 愛してる, które w romaji zapisano jako itoshiteru. Uważam, że sam zapis furiganą byłby wystarczający, ponieważ hiragana i katakana to podstawy tego języka. Ktoś kto nie zna tych podstaw tak naprawdę zostanie wprowadzony w błąd, dlatego tak ważne jest, aby już na początku nauki zabrać się za sylabariusze.
Daje plusa za tablicę hiragany po boku książki oraz za jako takie wprowadzenie do fonetyki języka.
Do innych książek tego wydawnictwa mam podobne odczucia. Wyjątkiem jest jednak ostatni planer językowy, który udało mi się zdobyć i okazał się naprawdę przyzwoity. Jeśli więc szukacie czegoś niedrogiego, żeby sprawdzić, czy nauka japońskiego jest dla was, mogłabym polecić właśnie tę pozycję.
"japoński w 1 miesiąc" od PONS
Wiem, że książka w zamyśle miała nauczyć japońskiego w krótkim czasie tak, aby czytelnik mógł porozumieć się na poziomie podstawowym. Niestety jest napisana w całości w romaji, co w moim odczuciu odbiera jej część magii tego języka. Nie znajdziemy tu żadnego systemu pisma używanego w Japonii, ale za to otrzymujemy dialogi, sporo słownictwa oraz ciekawostki o kraju kwitnącej wiśni.
Dużą frajdą była historia opowiadana w książce. W każdym rozdziale śledzimy przygody bohaterów, którzy przypadkiem natykają się na yakuze, co nadaje książce lekkiego, humorystycznego tonu.
Nie polecam tej pozycji osobom myślącym o poważnej nauce języka. Jeśli jednak potrzebujecie na szybko opanować podstawy lub szukacie lekkiego zajęcia na nudne wieczory bez większych zobowiązań, myślę, że ta książka będzie odpowiednia.
Komentarze
Prześlij komentarz